Siema, ten post będzie się tyczył tych co ciągle hejtują, krytykują lub nie robią tego często, ale jednak. Więc, ludzi boli szczęście innych i to dosłownie. Ja osobiście przestałam się przejmować zdaniem innych, ale ich słucham i sama oceniam czy ktoś może ma po części racje czy też nie. Ostatnio zaczepiła mnie taka dziewczyna na mieście i zapytała się po co piszę/prowadzę tego bloga skoro ani nie podbijam nim internetu, ani nic z tego nie mam. Odpowiedziałam jej, że czasem nie trzeba mieć milionów na koncie czy też kilka set tysięcy obserwatorów i ile zer jest na wyświetleniach. Założyłam tego bloga po to, by dzielić się z kimś opinią na pewne tematy, które są praktycznie częścią mnie. Bo po co mam pisać o czymś na czym się kompletnie nie znam czy też to jakoś nie jest częścią mnie. Człowiek mówiąc Ci, że to co robisz, to co kochasz, nie ma sensu, tak naprawdę wbija Ci nóż prosto w twoje serducho, ale ty pomimo jego krwawienia idziesz dalej i robisz swoje. Nigdy nie prze...