Siemanko :)
Dlaczego tak jest, że gdy układamy sobie życie i nagle zjawia się osoba na której nam mega zależało i nadal trochę zależy? A potem odchodzi, rani i robi niepotrzebne nadzieje?
Co chce tym pokazać ?
Naprawdę nie rozumiem tego, bo zdaje sobie sprawę, że popełniłam i nadal popełniam błędy, których żałuje lub też nie i to moja sprawa. Ale przecież nikt nie jest chodzącym ideałem i chyba nigdy nie będzie. Nieraz wyobrażamy sobie kogoś w takiej bańce mydlanej. Kogoś kto w naszych oczach na początku jest bez skazy, lecz później gdy wejdziemy do tej bańki, zdajemy sobie sprawę, że też ma problemy, popełnia błędy i ma tysiąc innych zmartwień. Tak naprawdę jakby się zastanowić jak naprawdę spostrzegamy ludzi i jak ich potem oceniamy, wyszło by wtedy, że widzimy u ludzi więcej błędów niż rzeczy w których są naprawdę dobrzy. Nie wiem czemu tak jest. Może zazdrościmy ? Może po prostu dostrzegamy u nich to co byśmy chcieli dostrzec w samych nas i może to nas właśnie boli. To że jednak ktoś może w czymś być lepszym od nas. Po prostu boli nas to i tyle.
Oczywiście jest to tylko moje zdanie. Nie mam zamiaru wypowiadać się za kogoś, bo każdy ma swoje zdanie. Podzielcie się nim w komentarzach.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Top 10 piosenek

Macy Kate-świetny wokal

Czy śmierć jest bardziej kolorowa niż nam się wydaje?